Archive for category Kurw tura

No i gdzie to Pogotowie?

Podczas ostatniego (VI) Półmaratonu Warszawskiego (27.03.2011) poczułem się faktycznie jak w Monty Pythonie. Na Torwarze, konie, VIP-y, Bronek Komorowski, pod Torwarem trasa biegu + punkt przemiany wody (i Powerade‘a) w moce witalne biegaczy… Szum informacyjny. Spacerek od Torwaru przez Łazienkowską w kierunku Rozbratu urozmaicały strugi wody z porzucanych przez biegaczy kubeczków. W którymś momencie wydało mi się, że biegnący przyspieszają pod wiaduktem Trasy Łazienkowskiej i zwalniają mniej więcej w 1/3 nowego Stadionu Legii. Co jest?  Czasówka, premia górska? Dochodząc do owej 1/3 stadionu zacząłem rozumieć. Najpierw rytm perkusji, potem “szczekanie” gitar, w końcu pasaże basu. I gdzieś na wysokości wiaduktu usłyszałem wokalistę. “Grają gdzieś” – pomyślałem. Biegnącym w półmaratonie muzyka jakby dodawała energii. Klaskali. Pierwsze myśli – ktoś puszcza muzykę z płyty – wystawił głośnik na parapet i kibicuje. Potem zobaczyłem… Pogotowie Energetyczne. Pięciu chłopa, chociaż niektórzy chyba nigdy niegoleni (a przynajmniej młodo wyglądali) bawią się prądem i pieszczą nim biegaczy. No tak – biegacz pieszczony prądem nabiera szybkości niemal takiej jak fala tsunami na pełnym oceanie.

Napięcie wysokie, opór znikomy, natężenie potężne. To w skrócie muzyka zespołu Pogotowie Energetyczne. Kto wymyślił im nazwę – nie wiem. Miał rację – nie dość, że grają “z jajem”, energetycznie, to jeszcze faktycznie ratują – poprawiają rytm, humor, nastawienie do świata i w ogóle. Jaka to muzyka? Ska, pomieszane z różnymi wzorami z reggae, punka, rocka. Jak napisałem – zagrana “z przytupem”  , przy okazji widać było, że panowie świetnie się nią bawili. To plus.

Kolejny plus za event – pomysł, by zagrać na środku skrzyżowania na trasie Półmaratonu – REWELACJA. Takie granie lubię – spontan, w dodatku nie regularny koncert dla fanów, tylko dla przypadkowych, skądinąd, ludzi. Mnie przekonali do swojej muzyki, i do tego, że to ich pasja i życie. Pewnie jeszcze nie raz się wybiorę, żeby ich posłuchać.

To tyle na plus. A teraz trochę z innej beczki – wszyscy komentatorzy zajmują się ostatnio programami typu “X-Factor” czy “Tylko Muzyka”. Gorzej, nie tyle programami, ile jurorami. Ludzie! Ja myślałem, że to konkurs, w którym rywalizują wykonawcy, artyści nieodkryci lub mało znani, a nie kolejna ustawka do “Plotka” i “Super Expresu”. Zamiast rywalizacji artystów, widzimy rywalizację jurorów, których (niestety, często) oceniają artyści. Pomijam tu całkowicie bezmózgie beztalencia, które twierdzą, że “urodziły się by odmienić muzykę i nieść pokój światu”. Podobnie jak u części wykonawców, mdłości i torsje wywołują we mnie kolejne opisy teatrzyków Wojewódzkiego, narzekania Zapendowskiej – mówienie, że Eurowizja to obciach, że polski pop się skundlił, w momencie, gdy samemu promuje się kolejne plastikowe lalki, które śpiewać może i potrafią, ale przekonać publiczności, że to jest “ich muzyka” to już absolutnie nie – przepraszam, najlżejsze sformułowanie, jakie mi przychodzi na myśl, to hipokryzja. Gorszych nie chcecie czytać.

W programach tych owszem – znajdzie się kilka prawdziwych talentów – szkoda, że o ile na początku zostanie dostrzeżone ich zaangażowanie, o tyle później zostaną “zjedzeni”, dlatego, że nie trafią do wystarczającego rynku odbiorców. To w końcu promujemy artystów czy zarabiamy? Owszem – można i jedno i drugie, byle z głową.

Tej głowy brakuje ostatnio wielu “gwiazdom”. O ile do Łozowskiego i Kory jeszcze jakiś szacunek mam (choć znając życie – w ramach programu rozpędzą się tak, że momentalnie go stracę), o tyle Wojewódzki już mi się przejadł – szczerze: boję się otworzyć lodówkę. O Mai Sablewskiej nie mogę powiedzieć złego słowa. W zasadzie… to nie mogę o niej nic powiedzieć. To nie fair naigrawać się z osób obciążonych ciężkimi schorzeniami psychicznymi. Nie dziwię się, że Edyta Górniak pozbyła się takiej managerki, raczej – czemu ją zatrudniła? Jak taka osoba bierze się za “ratowanie polskiej sceny muzycznej” – Boże (o ile jesteś), spraw by jakimś cudem w programie zatrudniono Bogusława Kaczyńskiego.

Patrząc jak “Ostatnia bohaterka polskiego show-biznesu” niemal mdleje, niespokojnie się rozglądam: no i gdzie to Pogotowie?

, , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Na początku naszego…

… wystąpienia chcielibyśmy wszystkich serdecznie pożegnać. Szczególnie serdecznie chcielibyśmy pożegnać naszych bliskich (bo istnieje duża szansa, że komuś (znowu?!) się narazimy). Ponadto chcielibyśmy pożegnać sieć Biedronka, gdyż powszechnie wiadomo, że po wygranych przez PiSney’a wyborach zostanie poddana inwigilacji na okoliczność: kim jest Biedronka? Co ma wspólnego z Bolkiem i Stokrotką? Jaki towar, w jakich ilościach przekazywała Donaldowi i czy ma informacje, czy on tym towarem się zaciągał? Ponadto z żalem ogromnym chcielibyśmy pożegnać Drugą Irlandię, Drugą Japonię, a najchętniej Drugą Rzeczpospolitą w obyczajach politycznych. Z drugich najbardziej cenimy Drugi Oddech Kaczuchy i filozofię Jana Pawła Drugiego, aczkolwiek do pokolenia JP2, i odwołań wszelkiej maści moralistów do naszego wielkiego rodaka stosunek mamy ambiwalentny. Podobny stosunek, w dodatku przerywany mamy do zniczy, pochodni, okrągłych pierwszych rocznic itd.

Są rzeczy na tym świecie, ba, nawet w tym kraju, o których się nie tylko fizjonomom, filologom, ale nawet filosemitom nie śniło. MInister Radek “Smiley” Sikorski odmawia lobby żydowskiemu, popiera go JarKacz, chwali Donek, gości Bronek… Jedyny chyba rzeczywisty sukces naszego MSZ, że popierają go wszystkie główne siły w naszym pięknym kraju. W dodatku Smiley robi to wszystko wbrew stanowisku odwiecznego sojusznika Polski i Izraela! Wyjątkowo poważnie powiemy: niemal brawo, gdyby jeszcze Radek przygotował sobie ściągę z umów z USA, które w ostatnim półwieczu na ten temat podpisywaliśmy.

“Bulem”, niemniej pomieszanym z “nadziejom” witamy wyniki debaty o OFE. Boli nas, że “choćby filarów tu było czterdzieści, i choćby przyszło tysiąc Vincentów, i każdy portfel miał pełen “papierów”, to nie udźwigną, taki to ciężar”. OFE są nieefektywne, podobnie jak cały polski rynek papierów wartościowych, ZUS efektywny jest tylko w pozyskiwaniu ekskluzywnej armatury łazienkowej i organizacji szkoleń dla urzędników, o KRUSIE już nie wspomnimy przez szacunek dla “Pokerface’a” Waldka. A może nie szanujemy go aż tak bardzo? Otóż szanowni Państwo – nie ma żadnego znaczenia, czy Nasz Rząd Najjaśniejszy dobierze się do OFE czy nie. Nie ma żadnego znaczenia, czy ZUS dostanie nasze pieniądze, czy nie. Nie łudźmy się – zanim dożyjemy emerytury cały system pier… znaczy zawali się.

Cóż, zanim dostaniemy swoją Berezę Kartuską lub Brześć (tym razem Kujawski), popiszemy jeszcze trochę o tym i owym. A tymczasem chcielibyśmy się jeszcze raz serdecznie pożegnać:

Bardzo nam przykro, ale wracamy do Was.

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.